piątek, 28 grudnia 2012

Marzę sobie


Marzę sobie o komputerze wiszącym na ścianie, przekątna skromnie min. 3m, matowy wyświetlacz. Żadnych kabli. Klawiatura i różnej maści myszy już nie są mi potrzebne, bo stoję sobie, albo chodzę (bo lepiej się myśli), wykonuję tylko rękoma tzw. gesty. Okna przesuwam otwartą dłonią, wykonując szeroki ruch ramieniem. Na cyfrowym płótnie farbę rozprowadzam delikatnymi ruchami dłonią; obiekt 3D modeluję tak jakbym przed sobą ugniatał glinę... do precyzyjnych czynności używam magicznej różdżki nie większej od długopisu. Ekran tylko do kontroli. Tekst do bloga po prostu dyktuję.

W gruncie rzeczy praca przy komputerze jest ciężka, nie służy zdrowiu. Wielogodzinne siedzenie może przyprawić o ból pleców, a machanie myszą o ból nadgarstka. Wiele tak spędzonych nocy i wypitych kaw żeby osiągnąć wyniki. Kiedyś wykryłem że najwygodniejsze są myszy duże, dopasowane do dłoni. Ale myszy miały wadę, kurz psuł je, a ja nie miałem cierpliwości na czyszczenie ich. Więc kupowałem tanie myszy na kartony, gdy jedna zawodziła, brałem nową. Tak było do chwili aż kupowałem odpowiednie myszy laserowe (już na sztuki). Najlepszy jest tablet graficzny z piórem, jest jak długopis, ołówek, kredka czy pędzel, ale czasem trzeba wykonać coś precyzyjnego i potrzeba dobrej laserowej myszy, i gdyby nie powracające bóle nadgarstka, używałbym jej ciągle. Pozbyłem się jej na rzecz trackball-a, nic nie boli, a precyzja wystarczająca do pracy.

Szum komputera wcale nie jest tak inspirujący jak niektórzy sprzedawcy komputerów sugerują. Szum po prostu denerwuje. Trzeba wymieniać wszystko co szumi na to co nie szumi tak bardzo, ale nie kosztem wydajności. Bo szumieć widocznie musi, byle cicho.

Oczy są niezwykle ważne, odpowiadają za dostarczanie mi odpowiednich doznań, dodam: pożądanych. Zaczynałem od monitorów CRT, które po pewnym czasie przestawały ostro wyświetlać. Potem LCD których świetlówki potrafiły wypalać się. Ale ostrość zawsze była taka sama. Już przestaje mi wystarczać parę monitorów,  marzę sobie o komputerze...

czwartek, 22 listopada 2012

Instalacja Powershell 3 ISE


Czasem instalacja Powershell 3 ISE nie udaje się na Windows 7. Wtedy zostaje wyświetlony komunikat:

Ta instalacja nie ma zastosowania dla tego komputera

 mimo że komputer spełnia wszystkie warunki. Mimo że mój komputer posiada Service Pack 1 i .Net 4, to otrzymałem powyższy komunikat, po wielu nieudanych próbach nie udało mi się wykonać instalacji. Nie wiem dlaczego.


Długo google-wałem, ale na żadną sensowną poradę nie trafiłem, aż do teraz. Jak twierdzi autor prezentacji, Powershell 3 ISE można zainstalować na Windows 7 Starter (tak jak wynika to z przedstawionej niżej prezentacji). Ponieważ nie było żadnej informacji o innych wersjach systemu, postanowiłem wykonać eksperyment. Dokładnie w ten sam sposób zainstalowałem PS3 na Windows 7 Home Premium. Krótki, obrazkowy opis jest przedstawiony na tej prezentacji: 

A więc krótko:
1. Z tej strony trzeba ściągnąć plik instalacyjny .msu: http://www.microsoft.com/en-us/download/details.aspx?id=34595. Właściwy plik instalacyjny wybrać według instrukcji na stronie.
2. Pliki .msu to są archiwa instalacyjne. Plik Windows6.1-KB2506143-x64.msu należy rozpakować do jakiegoś foldera. Do rozpakowania użyłem programu 7-Zip, który radzi sobie tymi archiwami.
3. W tym folderze trzeba odszukać plik z rozszerzeniem Windows6.1-KB2506143-x64.cab.
4. W konsoli cmd (uruchomić ją z prawami administratora) wykonać następujące polecenie menadżera pakietów:

start /w %SystemRoot%\system32\pkgmgr.exe /ip /m:Windows6.1-KB2506143-x86.cab

Polecenie wykonuje się trochę czasu, nie widać żadnego postępu w wykonaniu polecenia, więc nie panikować. Jedynym wskaźnikiem działania menadżera pakietów jest praca procesora.


Zakończenie procesu będzie skutkować wyświetleniem komunikatu z prośbą o reset komputera.


Po ponownym uruchomieniu komputera już można korzystać z PS3. Żeby to sprawdzić, jaką wersję ma się zainstalowaną, użyć polecenia:

> $a= Get-Host; $a.Version

albo prościej:

> (Get-Host).Version


a poleceniem Get-Host uzyskać wszystkie możliwe informacje na temat wersji.

niedziela, 30 września 2012

LibreOffice

Zrezygnowałem z używania LibreOffice. Miałem problem z stabilnością, szybkością działania, itd. Ale głównym powodem była poważna trudność z instalacją Javy do tego pakietu.
Powróciłem do OpenOffice (teraz to już Apach Openoffice), i znów nie mam problemów.

Nastąpiła poważna zmiana w pakiecie LibreOffice. Zainstalowałem wersję 4, najpierw dla testu, okazało się że jest OK. 

Czy kiedyś w pakiecie OpenOffice będzie odpowiednik OneNote? W zastępstwie używam KeepNote. Dobrze spełnia swoje zadanie, chociaż brakuje mu pewnych rzeczy.

czwartek, 21 czerwca 2012

wtorek, 29 maja 2012

Kolory

Mam 62x118cm zielono żółtej powierzchni do wykorzystania, do ozdobienia. Wydaje mi się że dominującym kolorem będzie żółto pomarańczowy.
Potoczne oznaczanie kolorów jest trudne, mylące. Intuicja i pamięć kolorów podpowiada różne połączenia barw. Specjalnie nie dotyczy to podstawowych barw (które każdy zna): biały, kremowy, żółty, pomarańczowy, różowy, czerwony, fioletowy, niebieski, błękitny, zielony, brązowy, szary, czarny, to proste. Trudniej jest z odcieniami, do których używa się dziwnych nazw (przoduje w tym nazewnictwie przemysł). Często nie wiadomo jako to kolor, wiadomo tylko że jest mieszany, albo jest odcieniem.
Można nazywać barwy nazwami wzornika, ale jeśli takiego się nie posiada, to nadal nic nie wiadomo. Wzornik służy do określania konkretnego koloru. Jak określać barwy mieszane albo ich odcienie? Żółto zielony, zielono żółty: który jest bardziej żółty lub bardziej zielony? Jasno żółto zielony, ciemno żółto zielony, żółto czerwony, zgniła zieleń, zielono brązowy, jasno niebieski lub błękitny, itd.



poniedziałek, 28 maja 2012

Dzień Dziecka

Moja mama widząc że robię porządki w moim studio, uznała że brakuje mi tam wieszaka. No i dostałem wieszak. Wieszak jest fajny, w jasno kremowym kolorze, metalowy i lekki. Składał się z wielu części, i po segregowanych śrub. Wyjąłem wszystko z małego pudełka, rozłożyłem instrukcję Uśmiech i zmontowałem wieszak w 20 minut. Mama ucieszyła się.
Jednak, ostatnia śruba, u góry wieszaka, okazała się za długa. Śruba wkręcona prostopadle w rurę, ograniczała wielkość dostępnego otworu (nie wkręcała się do końca). Musiałem ją skrócić o 7.5mm (być może producent uznał że ten problem jest do rozwiązania, ale przyznam że nie przyjrzałem się dokładniej instrukcji). Po tym zabiegu wieszak zmontowałem do końca. Prezentuje się bardzo dobrze. Tylko jego kolor za bardzo mi nie odpowiada, gdy znajdę dla niego bardziej odpowiedni kolor, wtedy go pomaluję.








Studio

Przyszła pora na rewitalizację mojego studia. To skutek działania mojej przyjaciółki. Sporo pracy, ale teraz widzę efekt. To był dobry pomysł, mimo że nie lubię gdy kobieta coś próbuje zmienić w moim studio :-). Jestem zadowolony. Miało to trwać jeden – max - dwa dni, trwa już kilka. Niektóre drewniane meble studyjne zostały pomalowane. W tym przedsięwzięciu najprzyjemniejszą chwilą jest odklejanie taśmy ochronnej. Z “hali fabrycznej” powstały część “produkcyjna” i wypoczynkowa (kanapa, tv, drinks Puszczam oczko), i względne uporządkowanie całości. Otoczenie nabiera soczystych barw. Nowe otoczenie powoduje powstanie nowych pomysłów, działa inspirująco.
Zastosowałem następujące kolory (odpowiedniki pantone):

biały; niebieski – 2728; jasno niebieski –2925; cytrynowy – 380; zielony – 355; jasno zielony – 375.


środa, 16 maja 2012

Awaria Hepa -y

Ostatnio coś stało się z moim odkurzaczem. Włącznik raz działał innym razem już nie, jednak najczęściej nie działał. Odkurzacz służy mi w pracowni, jako odsysacz pyłu przy obróbce materiałów. Postanowiłem zobaczyć, co stało się z tym wyłącznikiem, i jeśli jest uszkodzony to kupię w sklepie nowy.




Urządzenie trzeba rozbierać ostrożnie, żeby nie po urywać okablowania. Przed ściągnięciem obudowy trzeba wysunąć trochę kabla zasilającego, ~0.5 m.




Po otwarciu całości okazało się, że włącznik działa bardzo dobrze. Jednak po dłuższych oględzinach okazało się, że przy włączniku „czegoś” brakuje, zniknęło bez śladu. Okazało się, że trzpień włącznika wpada do rurki popychacza, i on niczego nie włącza (popycha). Przez dłuższą chwilę, w Google szukałem jakiegoś zdjęcia, które by mi pokazało tę część konstrukcji. Niczego nie znalazłem.


Najprostszym rozwiązaniem było wykręcenie włącznika i przykręcenie go gdzieś do obudowy, ale zrezygnowałem z tego. Przyklejanie plastykowych „zaślepek” do rurki popychacza też odpadło, bo nie posiadam kleju do polietylenu. Ale wpadłem na inne rozwiązanie. Zwiększyłem średnicę trzpienia włącznika za pomocą kawałka rurki termokurczliwej. Rurka termokurczliwa zapewni minimum elastyczności. Kilkanaście minut formowania rurek i obcinania ich, otrzymałem właściwy kształt.


Za formę służył mi śrubokręt, którego średnica okazała się odpowiednia. Jednak trzeba bardzo ostrożnie ogrzewać rurkę żeby nie zacisnęła się na formie. Równomierne ogrzewanie zapewni odpowiedni kształt elementu. Element jest zakładany na trzpień włącznika, wsuwa się lekko, ale z wyczuwalnym oporem, który jest zabezpieczeniem przed wypadnięciem.


Następnie odkurzacz zmontowałem. Włącznik działa. Odkurzacz znów może odsysać pył.


wtorek, 6 marca 2012

Od chaosu do uporządkowania



Pewnego dnia (tj. kilka tygodni temu), poszukiwałem wśród tysięcy stron www jakiegoś wzornika kolorów RAL. Wreszcie trafiłem! Nawet tabela na stronie była tak zbudowana, że wydawało mi się proste skopiowanie jej i wczytanie do Excel-a.

Po zapisaniu zawartości tabeli do pliku TXT, rozpocząłem importowanie go do Excel-a. Okazało się to trudne (czytaj: nie możliwe), z powodu nie właściwej budowy pliku tekstowego. Skopiowane dane z Clipboard-u do Notepad-a zupełnie pomieszały się, dane z fragmentami tabeli z kodem website. Pomyślałem że trochę po klikam (delete, arrow, enter, itd.) w Notepad-dzie, żeby poukładać pola w rekordy, szybko poprawię plik i po sprawie. Jednak po kilkudziesięciu razach odechciało mi się tego bez sensownego klikania. Plik składa się z 1720 wierszy. Zostawiłem tę sprawę na lepsze czasy.

Jako że to jest zadanie jednorazowe, zastosowałem PowerShell. Dla nie zorientowanych: PowerShell jest to narzędzie do tworzenia skryptów, działa na platformie .Net. Dzięki temu można wykorzystać praktycznie wszystkie zasoby komputera, nawet można stworzyć GUI dla skryptu. Jest już dołączone do Windows 7 (do innych Windows być może trzeba je sobie zainstalować). Z PowerShell jest dodane proste środowisko PowerShell ISE, które bardzo ułatwia pisanie skryptu.

Zadanie podzieliłem na cztery skrypty (4 zadania) które kolejno generują odpowiednie pliki tekstowe, żeby nie komplikować problemu w jednym skrypcie (ponieważ to mój pierwszy kontakt z PowerShell). Ostatni plik wynikowy jest plikiem CSV który zawiera interesujące mnie informacje. Skrypty są jednorazowego zastosowania, więc nie mają żadnego interfejsu. 


Praca polegała na wielokrotnym uruchamianiu (testowaniu) skryptu na małym fragmencie orginalnego pliku, aż efekt był zadowalający, wtedy wykonywałem go na orginalnym pliku. Następnie przechodziłem do pisania następnego skryptu, aż do całkowitego rozwiązania problemu.


Fragment pliku przed edycją (stan początkowy).
Skrypt „Kolory3.ps1” dzieli wiersze w miejscu wystąpienia znaku „#” na dwa wiersze, tylko w przypadku gdy ten znak nie jest znakiem pierwszym w wierszu (gdy tylko znak „#” występuje w środku wiersza). Plik wynikowy zawiera istotne informacje w każdym osobnym wierszu.


Plik po dzieleniu wierszy.
Skrypt „UsuwaniePustychWierszy1.ps1” usuwa wszystkie znaki niepożądane, czyli wszystkie znaki o kodach mniejszych od ascii 32.


Plik po usunięciu znaków nie pożądanych.
Skrypt „UsuwanieTabulatora.ps1” usuwa wszystkie tabulacje z pliku.


Plik bez tabulacji.
Skrypt „UtworzeniePlikuCSV.ps1” tworzy właściwy, formatuje ostateczny plik wynikowy CSV, zawierający tylko potrzebne mi informacje, w postaci którą łatwo wczytam do Excel-a. Plik teraz zawiera 214 wierszy.


Plik CSV przygotowany dla Excel-a.
Pliki skryptów są dostępne tutaj: Kolory skrypty.